Magia maków.

Przedstawiam dziś makową sesję – sesję pełną magii, cudownie malującego światła, delikatności, ulotności, powiewu zbliżającego się lata. Wbrew pozorom historia powstawania tych ujęć jest diametralnie różna od efektu końcowego. Robiłam wczoraj trzy podejścia do zdjęć, w końcu za trzecim razem się udało. Chyba dobrze, że dwa wcześniejsze się nie odbyły, bo docelowo znalazłam się w odpowiednim miejscu i czasie, czyli o takiej godzinie, która pozwoliła na zarejestrowanie TEGO światła. 10 minut później maki znalazły się w cieniu…